10-ty jubileuszowy maraton w lasach Mazowieckiego Parku krajobrazowego

Dodano przez Bartłomiej Kuleszewicz w Sport i turystyka, Wydarzenia

To już dziesiąta edycja Maratonu w Starej Miłośnie. W ostatnią sobotę października biegacze spotkają się na skraju naszego osiedla i ruszą na ścieżki Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, zmagać się z królewskim dystansem i z własnymi słabościami. Oby pogoda im sprzyjała, bo w historii różnie z tym bywało.

Maraton w Starej Miłośnie to młodszy brat Maratonu Warszawskiego – bo jego pomysłodawcą, inicjatorem i pierwszym organizatorem był Marek Tronina, szef Fundacji Maratonu Warszawskiego i dyrektor największego polskiego maratonu. A właściwie, gwoli ścisłości, pierwsze edycje staromiłośniańskiego maratonu organizowali Marek i Ala Troninowie, co do dziś pamiętają ci nieliczni, którzy startowali w tym wyjątkowym biegu.

Pierwsza edycja odbyła się późną jesienią 2004 r. Wygrał Jarosław Bieniecki przed Adamem Postkiem.

W pierwszy edycjach zawodnikom towarzyszył śnieg, niekiedy skutecznie utrudniając walkę z niełatwą trasą. Od kilku lat, mimo stałego terminu w końcu października – organizatorzy korzystają z parasola ochronnego Fundacji Maratonu Warszawskiego, która na swoje imprezy zamawia dobrą pogodę.

Początkowo start maratonu znajdował się w okolicach ulicy Jodłowej i pierwsze (oraz ostatnie) kilkaset metrów zawodnicy biegli po naszych osiedlowych uliczkach, dzięki czemu mieli zapewniony doping mieszkańców. Jednak od 2008 r. liczba uczestników zaczęła rosnąć, sięgając z czasem nawet setki, co sprawiło, że start musiał zostać przeniesiony w miejsce, w którym biegacze nie utrudnialiby życia mieszkańcom. Od pięciu lat biuro zawodów mieści się na polanie przy tzw. spalonym ranczo, a start – kilkaset metrów wcześniej – tak, aby trasa wynosiła równo 42 km 195 m. Przez lata zmieniała się również trasa – po kilku latach względnie stałej pętli leśnej ze startem przy osiedlu i metą w tym samym miejscu, przeniesienie bazy zawodów spowodowało również konieczność zmiany trasy. W 2008 r. trasa była chyba najtrudniejsza wśród dotychczasowych edycji – prowadziła w stronę ul. Podmokłej, a następnie Zagórza i skręcając ponownie do lasu, gdzie częściowo nakładała się na żółty szlak. Biegacze mieli wtedy do pokonania wiele piaszczystych podbiegów, które mocno dawały się we znaki coraz bardziej zmęczonym mięśniom. Od 2009 r. trasa widzie w stronę Radości i Międzylesia z powrotem do ul. Torfowej. Maratończycy sześciokrotnie pokonują siedmiokilometrową pętlę z kilkoma podbiegami. Trasa była kilkukrotnie modyfikowana, więc jej rekordy nie są miarodajne.

A jeżeli o rekordach mowa, to Maraton w Starej Miłośnie ma swoich bohaterów – od założyciela, Marka Troniny, który również startował w imprezie, poprzez trzykrotnego zwycięzcę, Roberta Celińskiego, który też startował w niemal wszystkich edycjach biegu (z wyjątkiem pierwszej i… dziewiątej), Jerzego Magierskiego, który nieprzerwanie od 5 lat zdobywa tytuł Mistrza Starej Miłosny w Maratonie i zazwyczaj staje na podium w klasyfikacji generalnej, Patrycję Bereznowską, która wygrywała klasyfikację pań bodaj czterokrotnie, za każdym razem z lepszym wynikiem, po Artura Jabłońskiego, który w ostatniej edycji ustanowił absolutny rekord trasy (2:40:52).

To są bohaterowie, o których piszemy na łamach naszych gazetek, których osiągnięcia budzą powszechny podziw. Ale maraton ma też cichych bohaterów. To członkowie Stowarzyszenia Sąsiedzkiego Stara Miłosna i ich przyjaciele, którzy tego dnia od świtu stawiają Biuro Zawodów i prowadzą jego działalność przez cały dzień, a na koniec – sprzątają po biegu do ostatniego papierka. To dziesiątki wolontariuszy z naszego gimnazjum, którzy z ogromnym zaangażowaniem wspierają biegaczy jedzeniem, piciem, a przede wszystkim dopingiem. To też sędzia, od lat ten sam – Jarek Żórawski, który bez względu na pogodę kontroluje to, co się dzieje na trasie. To wreszcie nasi partnerzy, którzy pomagają nam przyjąć, ugościć i odpowiednio uhonorować biegaczy.

Od 2008 r. Maratonowi w Starej Miłośnie towarzyszy minimaraton – bieg na dystansie 7 km 195 m (jednej pętli). Tu również dzisiaj startuje blisko setka zawodników, a wyniki padają znakomite i rywalizacja jest bardzo zacięta. To jednak również dystans, na którym startuje wielu poczatkujących biegaczy. Dzięki minimaratonowi impreza nabrała nieco rodzinnego i piknikowego charakteru. I jeżeli tylko pogoda pozwala – minimaratończycy zostają długo po swoim biegu i kibicują maratończykom. Również w tym roku nie zabraknie zmagań na krótszym dystansie.

10 lat to całkiem niezły kawałek historii. Maraton w Starej Miłośnie to historia ostatnich 10 lat biegów w Polsce. Startował z garstką biegaczy, którą można było policzyć na palcach. Dwa-trzy lata temu frekwencja rosła w galopującym tempie. Dzisiaj nieco okrzepł, ma swoich wiernych fanów i wielu zawodników, którzy przyjeżdżają tu z ciekawości. Nie jest już najbardziej kameralnym maratonem w Polsce, ale zachował kameralną atmosferę. Zachował piękną leśna trasę. I nadal jest imprezą robioną przez biegaczy dla biegaczy. To chyba zawsze było najważniejsze w tej imprezie.

X Maraton w Starej Miłośnie odbędzie się 26 października 2013 r. Zapraszamy!

Zapisy na maraton na stronie elektronicznezapisy.pl

Anna Pawłowska-Pojawa
Artykuł ukazał się w nr 10 Gazetki Sąsiedzkiej

Bartłomiej Kuleszewicz